Samotność nie daje szczęścia
Rozmowa z Piotrem Katusem - właścicielem pierwszego biura matrymonialnego w Polsce z ofertą dla gejów i lesbijek
Łukasz Pałucki: Panie Piotrze, jest Pan właścicielem stołecznego biura matrymonialnego działającego w samym centrum Warszawy. Jak to się stało, że kieruje Pan swoją ofertę do gejów i lesbijek?
Piotr Katus: Do tej pory moje biuro Profesja Konsulting zajmowało się kojarzeniem w pary kobiet i mężczyzn. Teraz postanowiłem rozszerzyć moją ofertę i skierować ją również do osób homo i biseksualnych. Zainspirował mnie znany prawnik, mecenas De Virion który skomentował projekt ustawy senator Szyszkowskiej mówiąc, że wszyscy powinniśmy uciekać od samotności. Dlaczego więc od tej samotności nie mieliby uciekać geje i lesbijki? Czy ma być tak jak opisują sprawy gazety, których np. geje mają burzliwe życie seksualne w młodości a starzeją się w samotności? Postanowiłem przetrzeć szlaki i zaproponować środowisku mniejszości seksualnych moje usługi i moje doświadczenie w zakresie kojarzenia par.
Łukasz Pałucki: Ale czy w dobie internetu, kiedy szczególnie geje poznają się błyskawicznie przy użyciu komputera jest jeszcze miejsce dla biura matrymonialnego. Nie wydaje się Panu, że czas biur matrymonialnych już minął?
Piotr Katus: Myli się Pan. Często jest dokładnie odwrotnie. Najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie czy ludzie poznają w internecie partnerów na stałe? Niestety tak zawierane związki zazwyczaj są krótkie. Wbrew pozorom profesjonalne usługi matrymonialne rozwijają się w Polsce coraz prężniej. To właśnie w tym zglobalizowanym "internetowym" świecie o którym Pan mówi, ludzie czują się coraz bardziej zagubieni i coraz bardziej samotni. Sama Warszawa jawi się niektórym jako "zatłoczone miasto samotnych ludzi" w którym czas biegnie coraz szybciej. I to właśnie czas przypomina, że nie zawsze jest się młodym i warto znaleźć ukochaną osobę, być może na całe życie.
Łukasz Pałucki: Niech Pan zdradzi techniki swojej pracy? Jak Pan kojarzy ludzi w pary?
Piotr Katus: Sukces mojego biura (wśród klientów heteroseksualnych) opiera się na indywidualnym podejściu do każdego mojego gościa. Najpierw staram się określić oczekiwania. Proszę też o wypełnienie ankiety, która pomaga mi w pracy. Większość biur matrymonialnych organizuje tradycyjne wieczorki zapoznawcze, ja za to zapraszam moich klientów do wzięcia udziału w ciekawych formach spędzania czasu. Więcej szczegółów stanowi moją tajemnicę zawodową i tego niestety Panu nie zdradzę. Ale pochwalę się, że nowatorskie metody okazują się bardzo skuteczne. W wyniku mojej pracy poznaje się wiele osób. Nie zawsze są to pary, często ludzie poznają serdecznych przyjaciół na lata, staram się aby nikt nie czuł psychicznej presji że "powinien" lub wręcz "musi" poznać partnera w jakiejś konkretnej sytuacji. Ale jeśli pyta Pan o konkretny "schemat" obsługi moich klientów to od razu powiem, że taki nie istnieje. Każdy człowiek to osobna historia. Każdy człowiek to inna droga życiowa i inne pragnienia.
Łukasz Pałucki: Czy nie boi się Pan wychodzić z ofertą do środowiska gejowskiego, w końcu Polska jest znana ze swojej homofobii? Nie boi się Pan ataków z tego powodu?
Piotr Katus: Biura Matrymonialne które obsługują gejów i lesbijki działają już z powodzeniem w wielu krajach. Paradoks polega na tym, że w naszych czasach kiedy tradycyjna instytucja małżeństwa przeżywa wyraźny kryzys to właśnie geje i lesbijki chcą rejestrować swoje związki, walczą o odpowiednie zapisy prawne na całym świecie. To nie przypadek. Mniejszości seksualne chcą być razem. Zresztą, wszyscy ludzie chcą tworzyć szczęśliwe związki. Tym bardziej ja zachęcam, żeby się poznawać. Uciekajmy od samotności.- ona naprawdę nie daje szczęścia.
Rozmawiał Łukasz Pałucki

|

|
artykuł IS |

|
szukaj w hiacyncie |

|
witryna WWW |

|
e-mail |

|
klip audio |

|
klip video |
|

|
andy14 (niezalogowany)
2005.12.30 22:12
każdy może kochać wiele osub ale ja kocham jednią osobie
Przeusss (niezalogowany)
2005.05.19 17:37
Według mnie idea tego Biura to świetny pomysł, szczególnie dla takich osób jak ja. Chyba skorzystam z ich usług:-))))
adrian23 (niezalogowany)
2005.05.19 10:01
"Bo najgorszą rzeczą jest umierać w samotności..."
i być samotnym...
Niezgodze się z panem Piotrem Katusem, że związki w których obie strony poznały sie przez internet, krótka trwa. Ja z oim partnerem poznaliśmy się przez ogoszenie na pewnym portalu i jesteśmy razem nadal. nasz związek trwa 4 lata i 2 miesiące i jakoś nie zaności sie na rozwód.
Samotność!? Skąd ja to znam?Wiem nie trzeba się poddawać,bo podobno każda potwora znajdzie swojego amatora,ale czy można temu wierzyć?Jakoś szukam i nic, a to dlatego że jestem już "stary".cóż takie życie,tylko jest jedno ale, a mianowicie Ci młodżieńcy też będą mieli te lata i zostaną samotni, jeżeli nie uszanują starszych i siebie przede wszystkim. Pozdrawiam wszystkich samotnych bardzo serdecznie a w szczególności tych "starszych"
wit25 (niezalogowany)
2005.05.16 10:42
samotność. Fakt, sami się na nią skazujemy ale nie dlatego że chcemy, tylko dlatego że więzi i paraliżuje nas strach. Czego się boimy? Rozczarowania? Najbardziej odrzucenia przez środowisko. Homoseksualiści boją się tworzyć stałe związki ponieważ przejmują się "spaleniem na stosie" przez najbliższe środowisko, rodzinę, współpracowników, którzy mogą się o tym ewentualnie dowiedzieć. Ale myślę że jak się już pozna odpowiednią osobę, która gdzieś tam na nas czeka (bo na każdego ktoś gdzieś czeka, ja w to wierzę, muszę wierzyć) oni wszyscy zejdą na drugi plan i nie będą mieli wpływu na nasze szczęście. tak będzie. Obiecuję to wam wszystkim i sobie też. :) Buzial dla wszystkich.
(niezalogowany)
2005.05.09 23:44
napisz do mnie
hm... (niezalogowany)
2005.05.09 22:13
Chwilowy pesymizm - nie. Mam 34 lata i tylko/aż 4 próby otrząśnięcia z samotności - bez efektu.
azuqueca (niezalogowany)
2005.05.09 21:13
niby dlaczego samotność aż do końca życia? o co chodzi? mam nadzieję, że to tylko chwilowy pesymizm. pozdrawiam
Karakal (niezalogowany)
2005.04.29 9:58
Skazany na samotność! Na samotnosc skazujemy sie sami. Jest to wybor indywidualny. Czasem zdarza sie ze jest konieczny .... ale nie musi tak byc zawsze.
|
|
|